Dzisiaj Camino de Santiago dzień 5 miałyśmy do przejścia 30 km z Camponaraya do Vega de Valcarce. Jednak z uwagi na kontuzję Marty zdecydowałyśmy się odpuścić tak długi marsz. Przeszłyśmy tylko pierwszy odcinek drogi.
Szłyśmy powolutku wśród soczyście zielonych winnic z niebywałą lekkością i radością oraz z wdzięcznością do siebie, że potrafiłyśmy odpuścić, by tym samym zadbać o siebie.
Dzisiaj powiedziałyśmy sobie TAK, choć z początku nasz krytyk wewnętrzny mocno dawał o sobie znać. „No bo jak to tak można łapać stopa zamiast iść tak jak wszyscy?”
Okazało się, że można. Czasem można, a nawet trzeba odpuścić. Nie bacząc na ten wewnętrzny głos i ocenę innych.
I zadziała się magia. Na naszej drodze zatrzymała się para. Młodzi ludzie, dziewczyna i chłopak w wieku naszych starszych dzieci. Wysiedli z samochodu żeby zapalić papierosa przed dalszą podróżą. Okazało się, że co prawda jadą do zupełnie innego miasta, ale mogą zboczyć z drogi i nas podrzucić. Podwieźli nas prawie pod drzwi naszego pensjonatu. Czyż to nie wspaniałe?
Kiedy odpuszczamy napięcie i stres, kiedy wsłuchujemy się w siebie i podążamy za głosem serca, wszystko nam sprzyja. Dzisiejszy dzień był tego przykładem. Ból nogi stał się pretekstem do wspaniałej lekcji odpuszczania. Co wcale nie było takie proste ani oczywiste dla takich zadaniowców jak my.
Teraz odpoczywamy już w pięknym, malutkim pensjonacie. Za oknem słuchać szum potoku. Jest cicho i spokojnie. Cieszymy się tym niespodziewanym wolnym dniem i nabieramy sił przed jutrzejszym.
Jeśli też chciałabyś przeżyć przygodę życia jak my w 5 dniu Camino de Santiago dołącz do naszej kobiecej wyprawy Podróż Bohaterki.
Buen Camino,
Monika











