Dzisiaj Camino de Santiago – dzień 4, prawie cały czas było szaro-buro i deszczowo. Nie spieszyłyśmy się więc z opuszczeniem albergu w El Acebo. Powoli zjadłyśmy śniadanie podziwiając jeszcze piękny widok gór za oknem. Dopiero kiedy się trochę przejaśniło, ruszyłyśmy w drogę w dół.
Miałyśmy do przejscia wąską dróżką, po skałkach 7 km. Generalnie droga była bardzo malownicza i wygodna, ale niestety nie w deszczu i błocie. Dotarcie do najbliższego ślicznego miasteczka Molinasca zajęło nam więc sporo czasu.
Kolejnym naszym przystankiem była Ponferrada. To duże miasto, ale nie zachwyciło nas niczym szczególnym. Nie znalazłyśmy też żadnego miejsca, gdzie mogłybyśmy zjeść gorącą zupę. Rozczarowane ruszyłyśmy dalej.
Po 23 km dotarłyśmy do Camponaraya. Mieszkamy w małym albergu z ogrodem na tyłach. Niestety z uwagi na temperaturę +12 i deszcz nie bardzo mogłyśmy dzisiaj z niego skorzystać.
Generalnie cały dzisiejszy dzień krążył wokół tematu „oczekiwań” Jak często nasze oczekiwania determinują nasze myśli, emocje i działania. Jak bardzo wpływają na nasz nastrój i to, co się z nami dzieje.
Oczekiwałam, że w Hiszpanii w drugiej połowie maja będzie cudownie ciepło i słonecznie. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Temperatury oscylują w granicy 7-12 stopni i pada.
Co mogę z tym zrobić?
Albo pozwolę żeby brzydka pogoda i zimno pokrzyżowała mi plany i będę się wściekać i złościć (kiedyś tak robiłam) albo pomimo deszczu będę cieszyła się tym czego doświadczam. Teraz świadomie wybieram spokój i zaufanie do tego, co do mnie przychodzi. Nawet jeśli jest to wbrew moim oczekiwaniom.
Jeśli też chciałabyś przeżyć przygodę życia jak my w 4 dniu Camino de Santiago dołącz do naszej kobiecej wyprawy Podróż Bohaterki.
Buen Camino,
Monika











