Za nami Camino de Santiago dzień 9. Dzisiaj był bardzo przyjemny dzień. Miałyśmy krótki odcinek do przejścia, tylko 16 km z Castromayor do Palas de Rey.
Od samego rana świeciło piękne słońce, szłyśmy więc sobie niespiesznym krokiem, bez żadnego ciśnienia. Trasa była naprawdę łatwa i o 13 byłyśmy już na miejscu. Postanowiłyśmy więc poszukać fajnego miejsca na kawę. Obeszłyśmy całe miasteczko, ale nic nam nie pasowało. Dopiero w ostatnim możliwym miejscu znalazłyśmy kawiarnię ze stolikami w słońcu, z pięknym widokiem na domy poniżej i góry w oddali, z fajną muzyką. Byłyśmy przeszczęśliwe, że nie odpuściłyśmy i nie usiadłyśmy byle gdzie, tylko znalazłyśmy miejsce które naprawdę nam odpowiadało. Czasem warto być upartym i nie tracić nadzieji.
Podczas dzisiejszego dnia poczułam w sobie dużo spokoju i zadowolenia.
Poczułam, jaką wolność daje mi to, że się poszerzyłam przez te kilka ostatnich dni o nowe jakości. Już widzę pozytywne skutki bycia tutaj. To, że nie muszę już nigdzie biec, że nie muszę być pierwsza, że mogę odpuścić – bezcenne.
Dobrze się dzieje.
Jeśli też chciałabyś przeżyć przygodę życia jak my w 9 dniu Camino de Santiago dołącz do naszej kobiecej wyprawy Podróż Bohaterki.
Buen Camino,
Monika










